A raczej wariacja na temat ;) Było ciężko, nawet bardzo. Kiedy zobaczyłam wytyczne wyzwania na ten miesiąc to powiem szczerze, że się podłamałam. Po pierwsze
to zdjęcie, które miało stać się naszą inspiracją. Kolory nie moje, a do tego nie można było używać ecru ani brązów (!). I to jeszcze nie koniec - wianek miał być w nietypowym kształcie czyli odpadało koło i owal. Po otrząśnięciu się z szoku ;) postanowiłam opracować plan działania. Zajęło mi to bardzo dużo czasu w związku z czym moja publikacja nieco się opóźniła. Kombinowałam, kombinowałam i wykominowałam coś co wiankiem być miało ale nie koniecznie nim jest. No cóż, nigdy nie wiadomo gdzie zaprowadzi nas wybrana droga - grunt to próbować postawić choćby jeden krok. Tak właśnie uczyniłam, a to skutki tej wędrówki:
Wykonianie tej pracy to była dopiero połowa sukcesu bo trzeba było jeszcze ją sfotografować, co nie było wcale prostą sprawą. Zrobiłam to jak najlepiej potrafiłam, choć i tak nie oddałam w pełni właściwego klimatu.
Korzystając z okazji pragnę w tym miejscu wyrazić moją nieustającą miłość do timoholtzowych motylowych stempli. Uwielbiam je i z chęcią używałabym w każdej swojej pracy. Powiem Wam w tajemnicy, że czasami nachodzi mnie nawet myśl czy nie kupić jeszcze dodatkowego zapasowego kompletu w razie jakiejś nieprzewidzianej katastrofy. Wiem, wiem - objawy zapowiadają chyba początki choroby ;)
Ale wracając do wianków... zapraszam do obejrzenia prac innych dziewczyn: